Jestem. Ale czy oni nie mogą mnie zaakceptować? Oni powinni. Do niczego się nie nadaję. Ile razy mi to powtarzają? Może mi się wydaje, że bez przerwy?
Zero zaufania.
Zero empatii.
Zero miłych relacji.
Ja nie chcę tego naprawiać.
Chce uciec.
Nigdy tego nie zrobie.
Pieprzony matematyczny mózg wie, że to jest ez sensu.
Nie pozwala marzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz